Nowi właściciele klubów nie zawsze zdają sobie sprawę z faktu, że klub będzie się rozwijał na zdrowych zasadach jeśli wydatki na zatrudnienie wszystkich osób w klubie, w tym również na wydatki transferowe, będą się wahały w przedziale 60-70% klubowego budżetu. Oczywiście bardzo zasobni finansowo właściciele klubów mogą powiedzieć, że te prognozy ich mało obchodzą, bo mają swój olbrzymi, prywatny budżet, nie mający wiele wspólnego z budżetem klubowym i będą wydawać tyle, ile będą uważać za słuszne. Oczywiście do czasu, bo kiedy po kilku sezonach podliczą tabelkę zysków i strat, to może okazać się, że szalka po stronie strat tak mocno przeważy, że powoli zacznie odchodzić ochota w dalsze inwestowanie w rozwój klubu. Dlatego szanuję bardzo pracę dyrektorów sportowych, którzy dbają o to aby te maksymalnie 70% nie zostało przekroczone. W zdrowym klubie muszą panować zdrowe zasady futbolowego biznesu. Wtedy wszyscy będą spokojniejsi o rozwój klubu i jego egzystencję w kolejnych latach. Warto też w rzeczywistości klubowej pamiętać, że jeśli ma się w ręku karty na trzy bez atu, to nie warto licytować szlemika, bo zamiast solidnej wygranej będzie czekała spektakularna porażka. Pamiętać też należy aby słuchać dokładnie dyrektorów sportowych, bo o ile trener zespołu koncentruje się na najbliższych meczach, to dyrektor sportowy koncentruje się na kolejnej dekadzie pracy klubu, a więc patrzy perspektywicznie z wizją rozwoju i przyszłości klubu. Dlatego warto inwestować w rozsądnych i profesjonalnie zarządzających dyrektorów sportowych, bo dla właściciela klubu to właśnie ta osoba, jest jego prawą ręką i najbardziej zaufaną składową pracy klubu. Oczywiście są właściciele, których w zasadzie nie obchodzi nikt, bo mając nieskończoną władzę w klubie, sami chcą decydować o wszystkim co ważne dla klubu. Niestety nie jest to najszczęśliwsze dla przyszłości klubu, albowiem praca zespołu ma tak wiele zmiennych, które są ważne dla końcowego wyniku, o których właściciel nie ma wiedzy, że trudno jest podejmować skuteczne decyzje, nie mając stu procentowej wiedzy o pracy zespołu i klubu. Ale oczywiście wszyscy szanujemy osoby, które chcą inwestować w sport i za wszelką cenę, czasem zbyt wysoką, jak na możliwości zespołu, dążą do uzyskania spektakularnego wyniku. Czasem jest też tak, szczególnie w niższych klasach rozgrywkowych, że za wszelką cenę chce się awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, bo wtedy będzie nadzieja na zwiększone finansowanie ze strony władz miejskich i ewentualnych sponsorów. Nic bardziej mylnego. Rzadko się zdarza, że po awansie nagle jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki sytuacja finansowa w klubie się zmieni. Najczęściej niestety nic się nie zmieni a klub pozostaje z większymi problemami niż sezon wcześniej. Powroty do klasy niższej są bolesne, ale trzeba je też wkalkulować w pracę klubu. Jak w przypowieści futbolowej, umiesz liczyć, to licz na siebie bo zderzenie z futbolową rzeczywistością bywa bolesne i trudne dla wszystkich. Dlatego stawiajmy na dobrze przygotowanych do zawodu dyrektorów sportowych, bo dzięki ich pracy uniknie się wielu kłopotów i rozczarowań.
