ŻEGNAJCIE KOLEDZY

Mamy smutny czas w polskim futbolu. Odchodzą na zawsze trenerzy, odchodzą piłkarze. To mocno przygnębiające i nie jest łatwo się z tego otrząsnąć. O śp trenerze Jacku Magierze powiedziano i napisano już chyba wszystko, ale czego by nie napisano czy powiedziano to i tak nie oddaje to tragedii jaka w takiej sytuacji dotyka Jego najbliższych i kolegów. Żegnaj Jacku, pamięć o Tobie będzie zawsze istniała w sercach milionów ludzi w Polsce. W dzień po ceremonii pogrzebowej Jacka Magiery, na innym cmentarzu w Warszawie chowany będzie były piłkarz warszawskiej Polonii Zdzisław Krzyszkowski.Pewnie niewiele osób pamięta bardzo wytrzymałego, obrońcę drugoligowej Polonii, grającego jak na tamte czasy bardzo nowocześnie, po lewej stronie obrony, który prezentował ofensywny futbol, umiał włączać się do gry ofensywnej ale przede wszystkim znakomicie bronił. Szczupły, nie mający nigdy problemów z wagą ale mimo szczupłej sylwetki, był bardzo twardym, nie unikającym bezpośredniej walki z przeciwnikiem obrońcą. A jeśli w meczu byłaby zadyma, to Zdzisiek był zawsze jednym z pierwszych, który umiał bronić kolegów z drużyny. Grywał bez ochraniaczy, co nas wszystkich trochę denerwowało, bo niepotrzebnie narażał się na kontuzje, ale z tego powodu dostał w szatni ksywkę „Piszczel” bo miał te swoje kości piszczelowe mocno pobijane ale nie słyszałem aby kiedykolwiek narzekał. Dobrze znała go Warszawa i Zdzisiek znakomicie czuł się w różnych warszawskich środowiskach. Miał też charakterystyczny, warszawski akcent, tak lubiany w dawnych latach w Warszawie. Kochał życie, przebywanie po treningach w gronie kolegów z zespołu i ze swojej dzielnicy. Zdzisiek był bardzo lubiany w środowisku futbolowym, a były to inne od dzisiejszych czasy lat siedemdziesiątych minionego wieku, kiedy piłkarze Polonii, Legii i Gwardii, po meczach i treningach lubili się razem spotykać. Spoczywaj w spokoju drogi kolego, zawsze na Konwiktorskiej pozostaniesz jedną z legend futbolowych Polonii Warszawa.