TRENER CZYLI WZOROWA POSTAĆ W KLUBIE

Przez wiele lat wydział szkolenia PZPN działał bardzo aktywnie aby przygotować trenerów wchodzących na ścieżkę zawodową aby zachowywali się w sposób godny tego wspaniałego zawodu. Nagminne w dawnych czasach było, że nowy szkoleniowiec obejmujący zespół, już na pierwszej konferencji z dziennikarzami, narzekał na swojego poprzednika, że słabo przygotował drużynę, przede wszystkim pod względem fizycznym i teraz nowy trener ma wiele kłopotów aby doprowadzić drużynę do formy. O innych narzekaniach już nie będę wspominał, ale szkoła trenerów bardzo aktywnie działała aby przede wszystkim szacunkiem darzyć siebie samych w środowisku i regularnie podnosić standardy zachowań trenerów przed treningiem, przed i po meczu i poza boiskiem. Nikt nie ukrywał, że wielu szkoleniowców nie dawało sobie rady z zawodową presją i topili swoje rozterki w alkoholu. Oczywiście nagminne były problemy między trenerami a sędziami, nie było systemu VAR czy Goal Line Technology i obie strony pozostawały przy swoich zdaniach. Do historii pod tym względem przeszło zachowanie jednego ze szkoleniowców, pod hasłem „stoliczku nakryj się”. Te wszystkie problemy dawno minęły i trenerzy polscy są znakomicie przygotowani, w tym również pod względem zachowań i postępowania ogólnozawodowego. Trener to brzmi dumnie i jest wzorem do naśladowania dla każdego z kim współpracuje. Niestety w ostatnim czasie wkradły się symptomy zachowań, które nie licują z dobrym wizerunkiem naszej grupy zawodowej. Ktoś może powiedzieć, ok ale te zachowania dotyczą trenera mówiącego po polsku chociaż nie pochodzącego z Polski. To nie ma wielkiego znaczenia bo po jakimś czasie nikt już nie będzie pamiętał kogo to dotyczyło, ale każdy zapamięta, że dotyczyło to trenera.Pracując w UEFA Technical Team, kiedy naszym szefem był Andy Roxburgh, zwykł nam powtarzać, że każde wypowiedziane przez nas słowo, każde działanie czy zachowanie rzutuje na ocenę całej naszej grupy, bo jesteśmy tak samo zespołem, jak każdy inny zespół na mistrzostwach a więc jesteśmy częścią widowiska. Dawniej w PZPN działał Wydział Szkolenia, który zajmował się między innymi zachowaniami trenerów, które nie licowały z tym zawodem i oczywiście reagował, kiedy to było konieczne. Bywało przecież, że byli szkoleniowcy, którzy udostępniali własne licencje, a zespół prowadził zupełnie ktoś inny i też należało natychmiast reagować. Tak bywało i to też zostało zlikwidowane. Coraz większa liczba naszych drużyn gra w rozgrywkach europejskich, coraz większa grupa piłkarzy z zagranicy występuje w polskich klubach, mamy też grupę zagranicznych szkoleniowców, ale to są nasze polskie kluby, zespoły i ludzie. Chcąc iść do przodu podnosimy standardy na boisku i poza nim, dlatego wierzę, że niedawne zachowania naganne w naszym, trenerskim środowisku przeszły już do niechlubnej przeszłości i słowo trener zawsze będzie się kojarzyć z profesjonalizmem w pracy i wysoką kulturą zachowań.