FUTBOL NA TAK, TAK,TAK

Mecz o trzecie miejsce na mistrzostwach świata przyniósł kibicom wielkie emocje. Można było spodziewać się, że nie będzie walki o piłkę z taką determinacją, jaką wyzwala w zawodnikach walka o złoty puchar. Dla tych piłkarzy i dla takich drużyn jak Anglia i Francja gra w małym finale nie wyzwala już takich emocji jak walka o tytuł mistrzowski. Ponadto zespoły odczuwają również jakie jest podejście do takiego meczu szefostwa reprezentacji, kiedy do wyjściowego składu wystawiani są gracze, którzy dotychczas grali mniej lub w ogóle nie pojawiali się na murawie, to jest to jasny sygnał, że ten mecz nie ma już takiego ciężaru gatunkowego jak wszystkie poprzednie mecze. Ale jedno się nie zmienia, czy to jest mecz o trzecie miejsce czy o mistrzostwo, to miłość kibiców do swoich drużyn i wypełnienie przez nich wszystkich miejsc na stadionie. Anglicy zaczęli mecz bardzo dobrze i po pierwszej połowie odskoczyli Francuzom prowadząc 4:0. Wszyscy w przerwie zastanawiali się czy dojdzie do pogromu, czy jednak Francuzi wyjdą po przerwie lepiej zmotywowani. Pomogły zmiany szkoleniowca, który może pretensje za taki początek meczu wyłącznie do siebie, że tak mocno pozmieniał skład, że drużyna wyglądała fatalnie w pierwszej połowie meczu, jakby zupełnie nie była przygotowana mentalnie do meczu. Francuzi po przerwie się pozbierali i doprowadzili do wyniku 3:4, mając jeszcze kilka klarownych sytuacji do zdobycia kolejnych bramek. Ale nie udało się i Anglicy dołożyli kolejne dwa gole zwyciężając 6:4. To nietypowy wynik dla drużyn na tak wysokim poziomie, ale kiedy nie ma determinacji w grze w obronie, kiedy nie ma agresywnego krycia, kiedy nie wystawia się najlepszych graczy, to wszystko może się wydarzyć. Swoje dwie bramki w tym meczu dorzucił Mbappe, co może mu wystarczyć do zdobycia tytułu króla strzelców tych mistrzostw z 10 bramkami. Pięknie zachował się Jude Bellingham oddając wykonanie rzutu karnego dla Saki, który zdobywając bramkę skompletował hattricka. W takim meczu najlepiej prezentowali się piłkarze potrafiący dobrze czuć się z piłką przy nodze. Mbappe, Barkola, Dembele a przede wszystkim Michael Olise ze strony francuskiej a po wejściu na boisko znakomicie czuł się Bellingham ze strony angielskiej. Takie akcje można zobaczyć tylko w meczu bez wielkiej presji, bo dla tych piłkarzy, którzy w nim grali, mecz w małym finale jest tylko nagrodą pocieszenia, chociaż oczywiście statystycznie będzie to na zawsze odnotowane, że trzecie miejsce na świecie zdobyli Anglicy a czwarte Francuzi. Mecz przeszedł do historii, wielu piłkarzy nie było już w stanie grać dalej, bo organizm, nawet najlepiej wytrenowany, ma swoje limity. Obie drużyny znakomicie pokazały się na mistrzostwach i z pewnością będziemy je dobrze wspominać po tym turnieju. Wiadomo, że zakończył swoją znakomitą pracę z zespołem Didier Deschamps, czy po powrocie do Anglii utrzyma pracę Thomas Tuchel dowiemy się niebawem. Jedno jest pewne, Francja i Anglia mają mocną grupę piłkarzy, którzy mogą spowodować, że finały mistrzostw Europy, które już za dwa lata, mogą mieć w finale, powtórkę z małego finału obecnych mistrzostw świata. Teraz czas na wielki finał. Hiszpania czy Argentyna, bez względu na to kto wygra, bo obie reprezentacje mają miliony swoich zwolenników, to pozostawią po swoich meczach wspaniałe wspomnienia. Przykro będzie oglądać łzy przegranych, bo grają dwie znakomite piłkarsko reprezentacje, z których każda zasługuje na zdobycie złotego pucharu.