Finały mistrzostw świata w piłce nożnej, to galeria futbolowych gwiazd. Znakomicie wyglądający, świetnie uczesani z wyrzeźbionymi mięśniami, jak posągi spod dłuta rzeźbiarzy, wyglądają jak plejada wybrańców, wyselekcjonowanych z całego świata zebranych w jednym miejscu, żeby dać worek emocji milionom ludzi na całym świecie. Piękne dekoracje i znakomicie ułożone gigantyczne flagi na płycie boiska i wszyscy piłkarze z każdego kraju ustawieni aby odśpiewać swój hymn, bez Hiszpanów oczywiście, bo oni hymnu nie śpiewają, to kolejny piękny rytuał przed rozpoczęciem każdego meczu. To docenienie każdego piłkarza jaki został powołany do reprezentacji bez podziału na pierwszą jedenastkę i tych co rozpoczynają mecz na ławce rezerwowych. To piękne, pozytywne zmiany jakie oglądamy na mistrzostwach. Znakomicie pokazywane mecze, zbliżenia kamer, ukazujących każdą akcję i kontrowersję z różnych stron, dającą możliwość dokładnej oceny i analizy tego co dzieje się w meczu. A już to, co dzieje się na trybunach bajkowych stadionów, przeszło wszelkie oczekiwania. Komplety widzów na każdym meczu, reagujących tak żywiołowo i wspaniale, że otoczyli niebywałym kolorytem barw ubiorów i zachowań płytę boiska dając możliwość kamerzystom dowolnego wyboru wspaniałych ujęć przekazywanych na cały świat, które są równie ważne i udane jak ujęcia z płyty boiska. Na takich mistrzostwach wszyscy zrozumieli, jak ważna jest symbioza boiska i trybun, jak mocne wsparcie tego tak zwanego dwunastego zawodnika ma każda reprezentacja. Czasem jest tak, że to gra drużyny porywa trybuny a czasem jest tak, że to kibice swoimi reakcjami dodają wiary i energii piłkarzom. Na tych mistrzostwach wszyscy byli razem i wspólnie doprowadzali się wzajemnie do euforii lub razem po porażkach płakali. Oczywiście mimo, że taki turniej jest najważniejszy w sportowym życiu każdego szkoleniowca, to wielu trenerów po turnieju lub nawet jeszcze w czasie jego trwania traci pracę. W futbolu oczekiwania są zawsze większe aniżeli możliwości zespołu. Czasem się uda ugrać cokolwiek więcej niż się oczekiwało, ale zwykle jest tak, że wiele drużyn nie dojeżdża do poziomu oczekiwań kibiców i szkoleniowcy odchodzą, mimo, że sam awans był dla wielu ekip wspaniałym osiągnięciem. Swoją cegiełkę dokładają też sędziowie. Jest to grupa ludzi, którzy po takim turnieju są tak samo mocno krytykowani, jak trenerzy. Czasem są to uwagi zasadne ale często, emocje biorą górę i w eter fruną negatywne opinie o pracy arbitrów. W dobie pomocy systemu VAR i zwiększania jego kompetencji, dla pomocy arbitrom, właściwie mecze powinny być rozstrzygane bezbłędnie. Ale drobne błędy się zdarzają i niestety, chociaż dotyczą pojedynczych arbitrów, to rzutują na całą grupę. Mistrzostwa dobiegają do wielkiego finału. Turniej wyselekcjonował cztery najlepsze reprezentacje na świecie, federacje z których każda już zdobywała mistrzostwo świata. I jak zwykle będzie debata czy mecz o miejsca 3-4 jest ważny i czy w ogóle powinien się odbywać. Powinien, bo to ważne dla hierarchii zespołów po mistrzostwach. Ale cały sportowy świat wstrzyma oddech w niedzielę kiedy staną naprzeciwko siebie Argentyńczycy i Hiszpanie. Finał godny mistrzostw, chociaż każdy z czterech zespołów mógł znaleźć się w finałowej dwójce. Mistrzostwa się kończą, ruszą rozgrywki klubowe i pucharowe i na początku odczujemy różnicę we wszystkich futbolowych i transmisyjnych aspektach z mistrzostwami świata ale niebawem ruszy reprezentacja i będziemy na trybunach tak dopingować, jak robili to kibice podczas mistrzowskiego turnieju. Bo już za dwa lata finały mistrzostw Europy i tam już nie może nas zabraknąć.
