Są drużyny, które chciałyby żeby runda jesienna nie mijała, inne natomiast czekały na przerwę zimową jak na zbawienie. Przerwa zimowa potrafi wpłynąć na wiele jakościowych zmian w klubach. Zmieniają się trenerzy, piłkarze i wiele osób w klubie a ekipa dostaje nową szansę i nowe życie. Czasem bywa, że drużyna wchodzi na taki poziom gry i współpracy popartej dobrymi wynikami, że niczego nowego już nie trzeba specjalnie tworzyć, a raczej starać się drużynie nie przeszkadzać w uzyskiwaniu dobrych wyników. Na drugim biegunie są zespoły, które mimo sporych nakładów finansowych, wpadły z futbolową turbulencję, ż której nijak nie mogły się otrząsnąć. Przykładem tych dwóch biegunów są kluby w Płocku, gdzie świętuje się tak zwanego mistrza jesieni i w Warszawie gdzie niczego się nie świętuje. Ale liga jest tak punktowo ściśnięta, że w przerwie zimowej nikt niczego nie może być pewien. Jedni mają szansę znaleźć się finalnie na czołowych pozycjach, inni nie dadzą rady się wybronić i trzeba będzie budować wszystko od początku w niższej klasie rozgrywkowej. Twierdzę, że mogą być w przyszłej rundzie wielkie zaskoczenia co do tego kto zdobędzie tytuł mistrzowski, kto będzie reprezentował Polski futbol w europejskich pucharach oraz które drużyny opuszczą szeregi Ekstraklasy. A wszystko zależy od tego, jak kluby przepracują przerwę zimową. Ten specyficzny ścisk punktowy, jest znakomitym hasłem motywującym do pracy w zimie, bo każdej drużynie daje szansę na spełnienie marzeń. Tymczasem obserwując doniesienia medialne oraz informacje puszczane w eter przez piłkarskich agentów ruch transferowy w klubach i to w dwie strony z klubów i do klubów staje się większy niż na Marszałkowskiej. Dlatego budowa drużyn i wizji zwyciężania musi być przyśpieszona, bo sama wymiana kadrowa, niczego pewnego klubom nie gwarantuje. Jedno jest pewne będzie interesująco i ciekawie w 2026 roku, czego wszystkim kibicom serdecznie życzę na Nowy Rok 2026.
