Są takie okresy w pracy zespołów, że kiedy wpada się w turbulencję wynikową i ucieka drużynie mecz po meczu bez zwycięstwa, to nie jest łatwo się z takiej sytuacji otrząsnąć. Legia właśnie doświadcza takiej sytuacji i tylko trzeba współczuć całej ekipie, że znalazła się w takim momencie swojej znakomitej klubowej historii. Młody szkoleniowiec dostał unikalną szansę aby zaistnieć na ławce trenerskiej już w pierwszym klubie jaki prowadzi samodzielnie. I jak się okazuje nie za bardzo może znaleźć lekarstwo na skuteczne zarządzaniem kryzysem. Legia europejskie puchary już odłożyła na bok i będzie się koncentrować wyłącznie na meczach ligowych. Czasem może to i lepiej, że odpadają rozgrywki, w które trzeba się mocno angażować, a nic prócz fatalnej atmosfery w szatni z nich nie wynika. Oczywiście najbardziej zasmucony może być księgowy klubu, bo dobre wyniki w europejskich pucharach przynoszą wymierne kwoty do klubowego skarbca, ale skoro tych dobrych wyników nie ma, to trzeba się maksymalnie skoncentrować na odrabianiu strat w tabeli ligowej. Porażka z takim klubem jak Noah, to będzie już na zawsze wstydliwa karta w klubowej historii. Ale nie sama porażka może mocno smucić wszystkich na Łazienkowskiej ale sposób gry zespołu, który zaczął ten mecz planowo od szybkiego, jednobramkowego prowadzenia, by zakończyć spotkanie porażką. W sytuacji Legii potrzeba jednego dobrego meczu na tak zwane przełamanie złej passy i wtedy będzie nadzieja, że zawodnikom wróci pewność siebie i wiara w to, że mogą wspólnie wygrywać. Kiedy mecz jest przegrany to zwykle się mówi, że trener ma wiele materiału do analizy, aby poprawić te wszystkie elementy gry, które nie zagrały. Ale z doświadczenia wiem, że o wiele łatwiej wyłapuje się i punktuje błędy po meczach wygranych, a ciężko jest eksponować to wszystko co drużynie nie wyszło po porażce. Szefowie działu szkoleniowego UEFA powtarzali zawsze, że jeśli chcesz eksponować błąd czy błędy drużyny, to najpierw wyeksponuj wiele elementów pozytywnych w grze zespołu. Gorzej jest jeśli tych pozytywnych elementów zbyt wielu nie ma i trzeba rzeźbić mocno aby piłkarzy za cokolwiek pochwalić. Czy piłkarzy Legii można za cokolwiek pochwalić w meczu z Noah, to już pozostawiam do analiz trenerowi i jego sztabowi. Jedno jest pewne, to mógł być mecz na przełamanie, ale tak się nie stało. Może ten mecz i taki mecz będzie z Piastem Gliwice, na własnym boisku. Bo w klubie zwykle powtarzamy, że jaki mecz zaserwujemy jako ostatni przed zimową przerwą na własnym boisku, to w takich nastrojach wszyscy w klubie będą egzystować w miesiącach zimowych. Tak więc wszystko jeszcze przed Legią i oby ten mecz na przełamanie, przyszedł jak najwcześniej.
