OBLANE EGZAMINY W KOLEJCE DO LIGI MISTRZÓW

Niestety obie nasze drużyny Lech Poznań i Górnik Zabrze nie zagrają w tym sezonie na poziomie ligi mistrzów. O ile trudno było wierzyć, że Górnik odeśle do kąta drużynę Fenerbahce, chociaż w futbolu wszystko może się zdarzyć, to jednak zespół z Turcji awansował dalej mimo dobrej i solidnej gry Górnika Zabrze. Remis w rewanżu 1:1 nie spowodował odrobienia straty jednej bramki Górnikowi po pierwszym meczu, ale mimo odpadnięcia Górnik pozostawił swoją grą i walecznością dobre wrażenie. Ale dobre wrażenie to za mało aby się cieszyć i kibice z pewnością opuszczali stadion z żalem, że jednak się nie udało. Górnik z pewnością wyciągnie pozytywne wnioski z tego dwumeczu, i miejmy nadzieję, że zaprocentuje to na trochę niższym poziomie w europejskich pucharach. Czasem są takie mecze które się przegrywa, ale w szatni wszyscy czują, że będzie dobrze w następnych meczach mimo chwilowej porażki. Wierzę, że właśnie takie odczucia mają trenerzy i piłkarze Górnika i są one zupełnie odmienne od tych jakie odczucia mają piłkarze i trenerzy Lecha, po odpadnięciu z Aarhus. Lech po wyjazdowym zwycięstwie 4:1 wydawał się zdecydowanym faworytem z duńską drużyną Aarhus, bo nawet porażka niewielką liczbą bramek dawała Lechowi awans. Ale to co się stało na boisku w Poznaniu było trudne do przewidzenia i w najczarniejszych przewidywaniach trudno było sobie to wyobrazić. Duńczycy odrobili straty z pierwszego meczu, doprowadzili do dogrywki i rzutów karnych, w których okazali się lepsi od Lecha. Trudno jest powiedzieć coś pozytywnego o drużynie Lecha, który stworzył sobie i wszystkim w Poznaniu nadzieje na awans po pierwszym meczu i już patrzono z kim przyjdzie Lechowi walczyć w kolejnej rundzie, ale nie udało się awansować i została tylko przykra plama, której łatwo wymazać się nie da. Odpadnięcie już na początku eliminacji z Ligi Mistrzów Lecha Poznań jest przykre dla tego klubu, ale również niebezpieczne, bo niełatwo jest się pozbierać w szatni po takim meczu. Dlatego teraz przed wielkim wyzwaniem stoi trener, jego sztab i szefowie Lecha, bo postawić drużynę na nogi po takiej porażce nie będzie łatwo. Liga Mistrzów już za nami, teraz trzymać będziemy kciuki za nasze drużyny w pucharach europy na trochę niższym poziomie.