Rozpoczął się drenaż kieszeni właścicieli klubów. Jest to charakterystyczne, że każdy kto wchodzi w futbolowy biznes chce jak najszybciej osiągnąć sukces. Drogą do sukcesu mają być piłkarze transferowani do klubu z różnych stron i kontynentów, którzy niczego nie gwarantują ale skoro kosztują o wiele więcej aniżeli ich poprzednicy, to w ocenie tych, którzy podpowiadają aby tych geniuszy futbolu do klubu ściągnąć, będą dawali do pewnego momentu nadzieję, że sukces będzie na wyciągnięcie ręki. Niestety gdyby zestawić tak zwane trafione transfery z tymi nietrafionymi to nagle okaże się, że tych nietrafionych było zdecydowanie więcej aniżeli tych trafionych. Mamy coraz zasobniejszych właścicieli klubów, osoby które znakomicie dają sobie radę w biznesie na którym się znają i który przynosi im wielkie dochody. Ale futbol to biznes specyficzny, tutaj rzadko się zdarza, że 2+2 równa się cztery i jest tak wiele zmiennych, które wpływają na końcowy wynik, że trudno jest określić co jest najważniejszym elementem dającym sukces lub porażkę. W naszych warunkach oczekiwanie, że transfery bedą trafione jest jeszcze bardziej ryzykowne bo mówimy o piłkarzach średniej klasy, za którymi nie ścigają się futbolowi giganci, tylko od skuteczności przekonywania agentów co do wysokości transferów, piłkarze trafiają do naszych klubów, nie mając zbytnio pojęcia gdzie trafiają i dlaczego. Polska piłka nożna nie jest jeszcze na takim etapie aby pozwolić sobie na wiele nietrafionych transferów. Nikt o tym głośno nie mówi, ale gdyby przeliczyć ilu piłkarzy trafiło do polskich klubów i nie spełniło pokładanych w nich oczekiwań, to okaże się, że właściciele klubów wydali olbrzymie pieniądze, które w żaden sposób nigdy się im nie zwrócą, nie otrzymując nic w zamian. Dlatego widząc co się dzieje na naszym rynku transferowym i jakie kwoty muszą wykładać dzisiaj właściciele klubów, nie mając żadnej gwarancji na lepsze wyniki, należy się martwić aby nie zniechęcić szybko grupy znakomitych, zasobnych właścicieli, którzy słuchają podpowiedzi tak zwanych lepiej zorientowanych i wykładają olbrzymie kwoty na transfery. Ci którzy podpowiadają nie ryzykują własną kasą, czasem zarabiają na pośrednictwie, a traci tylko jedna osoba – właściciel i tylko on doskonale wie ile trzeba było wydać aby z pośród kilku zakupów, trafić na ten jeden, który spełni pokładane w nim oczekiwania. W Nowym Roku życzę wszystkim właścicielom klubów, aby mieli wokół siebie ludzi, którzy pracują dla sukcesu klubu a nie wyłącznie dla transferów i oby każdy transfer piłkarza do klubu był trafiony. Mistrzem może zostać tylko jeden zespół, miejsca pucharowe, może wywalczyć kilka innych drużyn, a wszyscy pozostali będą w większym lub mniejszym stopniu przegrani. O czym warto pamiętać, kiedy sprowadza się do klubu autokar nowych, coraz droższych graczy.
