Zwycięstwo Anglii nad reprezentacją Norwegii 2:1 spowodowało, że „czarny koń” turnieju, jak nazywano drużynę Norwegii, zakończyła swój udział w mistrzostwach. Z pewnością tak drużyna jak również kibice zostawili bardzo pozytywne wrażenie, ale są limity, których się nie przeskoczy. Przede wszystkim Haaland, nie był już w stanie tak pomóc zespołowi, jak to robił w poprzednich meczach. Po pierwsze wyglądał źle fizycznie, poruszał się ciężko a przy dokładnej analizie meczu można będzie dojść do wniosku, że swoim faulem w polu karnym Anglików, kiedy Norwegia zdobyła drugą bramkę, zabrał drużynie możliwość zwycięstwa. Został zmieniony i oglądał końcówkę meczu z ławki rezerwowych, czując że to nie był jego dzień. Norwegowie mieli pecha, bo mieli swoje szanse, po ich strzałach piłka tańczyła po poprzeczce, nie wykorzystali innych dogodnych sytuacji i na zawsze będą mieli pretensje do arbitrów, że nie przerwali akcji, kiedy piłka po uderzeniu bramkarza odbiła się o liny utrzymujące kamery i trafiła do Anglików, którzy zyskali na tym i zdobyli pierwszą bramkę. Przegrany zawsze ma coś, co jak niezabliźniona rana pozostaje z nim na zawsze po turnieju. Ten mecz nie był dobry w wykonaniu sędziego, ale nie był też łatwym meczem do sędziowania. Anglicy wygrali dzięki dwóm golom Juda Bellinghama, który w odróżnieniu do Haalanda miał swój dzień na mistrzostwach. Nie wytrzymywał szkoleniowiec Norwegów, który rzucał butelkami w strefie pracy trenera i omal nie trafił jednego ze swoich asystentów. Norwegowie dopłynęli do brzegu mundialu, ale o ich występie na turnieju będzie się dobrze wspominać. W drugim meczu Argentyna wygrała po dogrywce 3:1 ze Szwajcarią. Messi bramki nie zdobył, ale był widoczny, dogrywał piłki kolegom, asystował przy bramkach i w swojej grze był skuteczny. Argentyna gra specyficznie inaczej aniżeli inne drużyny na mundialu, opiera grę o super umiejętności swoich graczy, którzy wierzą we własne umiejętności i mimo, że nie pokazują mocno przekonującego futbolu, to są trudni do ogrania i zasłużenie dotarli do półfinału. Wreszcie sędziowie reagują na udawane faule i chociaż arbitrowi musiał pomóc VAR, to jednak żółta kartka dla udającego faul zawodnika była nieunikniona, a że była drugą kartką, to Szwajcarzy kończyli mecz w dziesiątkę. Podobnie było w meczu Anglików, gdzie jeden z piłkarzy chciał wymusić faul w polu karnym i sędzia dał się nabrać, ale pomógł mu VAR i pomyłka była skorygowana. Swoją drogą zmierzamy do czasów, kiedy każde nadepnięcie stopy przeciwnika czy nadepnięcie na ścięgna Ahillesa będzie bezwarunkowo karane czerwoną kartką. Futbol staje się coraz bardziej kontaktowy, piłkarze są coraz szybsi i mocniejsi dlatego każdy uraz staje się bardzo groźny, szczególnie kiedy organizm jest zmęczony klimatem i wysiłkiem. Anglia gra dalej i wpada na Argentynę, Francja zmierzy się z Hiszpanią. Wszystko co najlepsze wciąż jest przed nami.
