ZARZĄDZAĆ ZESPOŁEM

Dodano: 13.03.2010 godz. 10:16
Howard Wilkinson podczas wykładu dla naszych szkoleniowców przedstawił wyniki badań jakie Stowarzyszenie Trenerów Angielskich przeprowadziło analizując wyniki uzyskiwane przez trenerów prowadzących najlepszą piłkarską ligę na świecie. Pokazał że dawniej najlepsze wyniki uzyskiwali szkoleniowcy, którzy mieli możliwość prowadzić zespół w minimum 300 meczach. Wysnół wniosek, że im dłużej szefowie klubów dadzą popracować szkoleniowcom tym wyniki uzyskiwane przed drużynę są lepsze. Uogólnił ten wniosek na wszystkie ligi i stwierdził, że z pewnością podobnie musi się dziać w innych krajach w tym również w naszej lidze. O ile jednak te wnioski dotyczyły zespołów prowadzonych przed kilkunastu laty to pokazane przez niego wyniki badań dotyczące dnia dzisiejszego pokazują, że wystarcza już trenerom 170 meczów aby osiągać z zespołem oczekiwane wyniki. Przenosząc to na rynek polski okazuje się, że rocznie drużyny naszej Ekstraklasy rozgrywają do 60 oficjalnych meczów w sezonie a więc żeby dojść do liczby wskazanej przez H.Wilkinsona trener powinien prowadzić zespół minimum trzy pełne sezony. W naszych warunkach ligowych jest to możliwe tylko w niektórych klubach a tegoroczny finisz rozgrywek jest nie tylko emocjonujący z powodu wyrównania poziomu sportowego drużyn z czołówki tabeli z tymi, które walczą o przetrwanie ale również z powodu presji jakiej zostali poddani trenerzy prowadzący zespoły liderujące w tabeli. W Polsce ta nadmierna presja dotyczy tylko części gier w lidze. Jeśli polski szkoleniowiec jedzie pracować zagranicą pierwsze z czym musi sobie radzić codziennie jest presja wyniku. Jest monitorowany przez cały czas. Każdy trening, mecz, czy decyzja jest pod lupą wszystkich w klubie i wokół klubu. Dlatego w zasadzie niemożliwe jest aby wejść do tak zwanego sztabu szkoleniowego zespołów, bo tam już odbsada jest pełna i są to ludzie szkoleniowca, który prowadzi zespół. Najlepsi i najbardziej zaufani. Czy  presję po polsku potrafią wytrzymać nasi trenerzy prowadzący czołowe drużyny okaże się niebawem. Wisła straciła punkty w Białymstoku ale przełamała złą passę, zdobyła jeden punkt i wolno ale ruszyła z miejsca. Czy zdobędzie punkty Legia i Ruch okaże się dzisiaj. A patrząc na grę naszych eksportowych drużyn nasuwa się wniosek zupełnie odwrotny do tego, o czym nauczał Howard Wilkinson, chociaż nie we wszystkich przypadkach wina leży wyłącznie na barkach szkoleniowców.