LIGOWE FALSTARTY

Dodano: 01.03.2010 godz. 12:47
W piłce nożnej oczekiwania są zawsze większe aniżeli możliwości piłkarzy i zespołów. W Krakowie smutek największy, bo dopingowana nie tylko przez swoich fanów, wyjątkowo w tym meczu Cracovia nie sprostała osłabionej przez większość meczu brakiem jednego gracza Legii i wygrany mecz, przegrała dokonując swoistego piłkarskiego harakiri na własne życzenie. Porażka Wisły dopełniła czary krakowskiej goryczy. Wisła wracając na tarczy z Bełchatowa wlała dodatkowo pełną czarę nadziei w serca innych zespołów z czołówki tabeli na tyle skutecznie, że nawet Ruch Chorzów zaczął się liczyć w końcowej rozgrywce do tytułu mistrzowskiego. Początek nowej rundy krakowskie zespoły mają już za sobą i trenerzy doskonale wiedzą, co zrobić, aby podobne wpadki się nie powtórzyły. Mocno w nowy zaciąg transferowy wierzono w Wodzisławiu i analizując przebieg spotkania to z jednego punktu należy się cieszyć, po pozyskanie znakomitej klasy bramkarza już dało pierwszy punkt, a teraz  każdy już wie, że nie wystarczy wymienić piłkarzy, ale trzeba jeszcze zrobić z nich zespół a ten jak nauczał niedawno w Warszawie Howard Wilkinson buduje się całymi sezonami. W Warszawie Łazienkowska się raduje po zwycięstwie na wyjeździe w Krakowie a Konwiktorska smuci po laniu na własnym boisku, jakie sprawił Polonii Lech Poznań. Sny o potędze odsunęły się przy Konwiktorskiej przynajmniej o tydzień. Sztuczna nawierzchnia i brak kibiców okazały się przeszkodą nie do przeskoczenia dla Arki. Trudno po pierwszym meczu ocenić, co miało większy wpływ na porażkę. Jedno jest już pewne, że ci, którzy udowadniali, że boisko o sztucznej nawierzchni będzie wspomagało pozytywne wyniki Arki, teraz stracili argumentację. Najważniejsze, aby nie było większej niż zwykle liczby urazów, bo szkoleniowiec Ruchu Chorzów mimo zwycięstwa był zmartwiony urazami zawodników. Generalnie mimo nie najwyższego poziomu rozgrywek, zaczęło się ciekawie a tłok na górze i na dole tabeli zwiastuje wielkie emocje. A o to właśnie w futbolu chodzi.